MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Zamość, Roztocze. „Tłumaczenie, że jest bezpiecznie i… pięknie nie zawsze pomaga”. Turystyka w cieniu wojny na Ukrainie

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
- Miałem niedawno telefon od pana z Poznania. On pytał czy u nas w Zamościu słychać wybuchy, widać rakiety. Chodziło mu o wojnę na Ukrainie – dziwi się Adam Gąsianowski, właściciel Muzeum Fotografii w Zamościu. - Niektórzy ludzie rzeczywiście są pełni obaw i być może boją się, że Zamość i Roztocze są zbyt blisko toczących się walk. Tłumaczenie, że u nas jest spokojnie, bezpiecznie i… pięknie nie zawsze pomaga. Jednak o tym czy tak naprawdę sezon turystyczny będzie udany zdecyduje wiele czynników.

Muzeum Starej Fotografii mieści się w jednej z kamienic przy Rynku Wielkim w Zamościu, a więc w samym sercu unikatowego kompleksu staromiejskiego. Adam Gąsianowski ma tam zatem dogodny punkt obserwacyjny. Trafiają do niego turyści indywidualni, ale nie brakuje także zorganizowanych wycieczek.

Co przebija się do świadomości turysty?

- Mieliśmy w kwietnie sporo pogodnych dni. I od razu pojawiły się tłumy turystów – mówi pan Adam. - Zawsze pytam odwiedzających skąd przyjeżdżają, bo mogę im wówczas zaproponować do oglądania nieco inny zestaw starych zdjęć, inną opowieść. Co ciekawe do Zamościa przybywa wiele osób ze Śląska, Katowic, ale także z Warszawy. Mniej natomiast np. z Lublina. O tym jednak jak ich jest wielu decyduje głównie pogoda. Dzisiaj (18 kwietnia) pada deszcz i w muzeum mam pustki.

Pan Adam nie potrafi zatem przewidzieć jaka pod względem turystycznym będzie majówka w Zamościu i na Roztoczu. Jeden z zamojskich przewodników jest jednak pełen obaw.

- Niedawno rosyjska rakieta przefrunęła gdzieś przy naszej granicy. Wcześniej był dramat w Przewodowie (w 2022 r. w wyniku eksplozji rakiety zginęło tam dwóch mężczyzn – przyp. red.) – mówi jeden z zamojskich przewodników. - Turyści mogą to wszystko brać pod uwagę, gdzieś to się do ich świadomości przebija.

Nie wszyscy tak uważają. Zbigniew Pietrynko jest licencjonowanym przewodnikiem turystycznym PTTK. Oprowadza wycieczki po Zamościu, ale także m.in. po Roztoczańskim Parku Narodowym. W jego opinii nie ma powodu do niepokoju.

- W moim kalendarzu na najbliższy czas mam zaplanowanych sporo wycieczek – mówi Zbigniew Pietrynko. - Są one jednodniowe, trzydniowe, a podczas majówki poprowadzę także czterodniową. Nikt na razie nie odwoływał rezerwacji. Myślę, że większe obawy w związku z wojną były rok czy półtora roku temu. Teraz tego już raczej nie obserwuję.

Coś się dzieje…

Zainteresowanie turystów jednak się zmniejszyło. Mówi o tym pani Małgorzata, właścicielka kilku 8-osobowych domków wypoczynkowych w okolicach Krasnobrodu (za dobę w każdym z nich trzeba zapłacić 500 zł).

- Zainteresowanie obecnie jest mniejsze niż rok czy dwa lata temu. W mojej ocenie różnica jest ogromna – podkreśla pani Małgorzata. - I zdarza się, że ludzie pytają o wojnę za wschodnią granicą. Coś się zatem dzieje. Trudno jednak powiedzieć o co chodzi. Na zbliżające się wakacje nie mamy prawie rezerwacji, a to jest nowość… Turyści mogą po prostu wybierać inne kierunki: Grecję, Turcję czy Włochy.

- Sezon dopiero się zaczyna, ale mogę potwierdzić, że zainteresowanie turystów jest obecnie zdecydowanie mniejsze niż np. rok wcześniej – dodaje Ewelina Kowalska, menadżerka Ośrodka i Apartamentów „Pszczółka” w Krasnobrodzie. - Ceny mamy natomiast podobne jak w poprzednim sezonie (550 zł. za 9-osobowe domki).

Czy turyści pytają o wojnę w Ukrainie? - W tym roku nie mieliśmy takich zapytań. Jednak w ubiegłym roku się zdarzały. Odwoływano także z tego powodu rezerwacje – mówi Ewelina Kowalska.

Konkurencja i efekt nowości

Roman Dziura, burmistrz Józefowa także zauważył, że turystów na Roztoczu ostatnio ubyło. Jednak jego zdaniem wojna tocząca się na Ukrainie ma na to – tak naprawdę - niewielki wpływ.

- W Krasnobrodzie czy Zwierzyńcu jest wiele ośrodków. Tam baza jest duża, solidna. Jednak na Roztoczu powstaje coraz więcej nowych miejsc noclegowych. Tak jest także w naszej gminie. One zabierają klientów pozostałym – mówi burmistrz Roman Dziura. - Znaczenie ma zatem rosnąca konkurencja i efekt nowości. Ważne są także ceny i jakość oferty. Znam np. ośrodki, które już mają obłożenie na cały rok. Oczywiście my także obserwujemy, że turystów na Roztoczu ubyło, jednak uważam, że wielu z nich po prostu wybiera wypoczynek za granicą.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Tragiczne zdarzenie na Majorce - są zabici i ranni

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Zamość, Roztocze. „Tłumaczenie, że jest bezpiecznie i… pięknie nie zawsze pomaga”. Turystyka w cieniu wojny na Ukrainie - Zamość Nasze Miasto

Wróć na bilgoraj.naszemiasto.pl Nasze Miasto