Łukowa: pies nie poinformował, że jest bezdomny. Gmina mu nie pomoże. ZDJĘCIA

Joanna Nowicka
Łukowa: pies nie poinformował, że jest bezdomny. Gmina mu nie pomoże. ZDJĘCIA
Łukowa: pies nie poinformował, że jest bezdomny. Gmina mu nie pomoże. ZDJĘCIA nadesłane
Łukowa, powiat biłgorajski, początek września. Po wsi biega mała suczka, z cieczką. A za nią sfora psów. Mieszkańcy dokarmiają zwierzę, bo ewidentnie ktoś wyrzucił psiaka z samochodu. To jednak nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Sygnał o psie dociera do Urzędu Gminy… i nic się nie zmienia. Wójt tłumaczy nam, że urzędnicy żadnego psa nie zauważyli. I, że obowiązują ich przepisy. A poza tym psy nie mają przecież tabliczki z napisem "jestem bezdomny".

- Suczka pojawiła się latem, chyba w sierpniu. Była dokarmiana przez mieszkańców, często dzieci. Problem w tym, że miała cieczkę. Jakiś czas temu biegało za nią 11 psów. Liczyliśmy! Dzieci wracające ze szkoły bały się przechodzić obok - mówi jedna z mieszkanek Łukowej. Kobieta chce zachować anonimowość.

O psie dowiedziała się miłośniczka zwierząt, Barbara Zawadzka, mieszkanka Biłgoraja. Kobieta zatelefonowała kilka tygodni temu do gminy informując o problemie: - Dwa razy rozmawiałam z sekretarzem. Za drugim razem na mnie nakrzyczał, ze nie będzie po wsi biegał z a psem. Potem rozmawiałam z wójtem, raz. Stwierdził, że powinnam zwrócić się do nich na piśmie i żebym już "nie wydzwaniała" - mówi z żalem kobieta.

Wójt gminy, Stanisław Kozyra stoi na stanowisku, że zgłaszająca była natarczywa, dzwoniła wielokrotnie a jej zachowanie było niestosowne. Tak też poinformował ją w pisemnej odpowiedzi na pismo, które Barbara Zawadzka złożyła w gminie po pamiętnej rozmowie. Wójt twierdzi, że mimo natarczywości zgłaszającej, wysłał pracownika na poszukiwania psa, ale ten go nie znalazł: - Nie było go we wskazanym miejscu. Piesek może być raz tu a raz tam, a może w ogóle go nie ma. Poza tym psy nie mają tabliczki z napisem „jestem bezdomny”. Myśli Pani, że ja mam brygadę ludzi do takich poszukiwań, bo ktoś z Biłgoraja dzwoni, że widział psa? - usłyszeliśmy.

W efekcie, w sprawie nie wydarzyło się nic. Suczka nie została odłowiona, prawdopodobnie będzie miała szczenięta. Jak udało nam się dowiedzieć, jedna z mieszkanek gminy chciała ją adoptować, ale liczyła, że gmina pokryje kosztu sterylizacji. Tak się jednak nie stało: - Nie ma takiej możliwości. Jak ktoś chce brać psa to na własny koszt i odpowiedzialność. Nasz program opieki nad zwierzętami mówi wyraźnie, że sterylizacja jest możliwa tylko w schronisku. Przecież każdy może przynieść fakturę za sterylizację i żądać pokrycia kosztów - podnosi wójt.

Mieszkanka Łukowej z którą rozmawialiśmy o suczce twierdzi, że we wsi psy są podrzucane odkąd pamięta. Co chwile pojawia się jakiś zwierzak w okolicy skrzyżowania. Zwykle zwierzęta są dokarmiane przez miejscowych. Pamięta, że jednego potrącił samochód, ale nie wie co się stało z resztą. Wiemy, że w 2016 roku gmina pokryła koszt odłowienia i przekazania do schroniska 1 psa. Wójt mówi, że - owszem - po wsi biega wiele psów, ale prawdopodobnie większość ma właścicieli: -. Apelujemy, by trzymać ja na posesji, ale to nic nie daje. Uważam, że w naszej gminie problemu podrzucanych, błąkających się psów nie ma. Mieszkańcy go nie widzą - kwituje wójt.

_______________________________________
Zobacz też:

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Chmielek
I co w tym dziwnego? Przecież tu zawsze tak było i nie widzę szans, żeby się zmieniło, nieraz jakiś biegał po wsi, albo ktoś go przygarnął, albo go samochód trzasnął i się problem sam rozwiązał, gmina się nigdy nie interesowała
M
Megan
Od tego są urzędnicy wybierani w wyborach, żeby reprezentować i dbać o dobro mieszkańców danej miejscowości a nie tylko o własne interesy. Dbanie o zwierzęta też się w tym mieści... ale chyba nie na polskiej wsi...
Dodaj ogłoszenie