Zamość. Ślizgawka zamiast chodników. Niektóre trzeba posypywać kilka razy dziennie

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Oblodzony chodnik przy ul. Łukasińskiego w Zamościu. Zdjęcie wykonano w środę (29 grudnia)
Oblodzony chodnik przy ul. Łukasińskiego w Zamościu. Zdjęcie wykonano w środę (29 grudnia) Bogdan Nowak
Udostępnij:
Spacer po chodnikach Zamościa może być niebezpieczny, kłopotliwy. Bo niektóre z nich zamieniły się ostatnio w prawdziwe ślizgawki. Dochodzi tam do wypadków. Na jednym z takich chodników omal nie złamał sobie ręki Marek Walewander, zamojski radny miejski. Kiepsko prezentują się także zamojskie chodniki, które powinny być odśnieżane przez właścicieli sąsiednich posesji.

- Chciałabym zaapelować, aby w okresie zimowym lepiej zadbać o miejskie chodniki – mówiła radna Agnieszka Klimczuk, podczas ostatniej sesji zamojskiej Rady Miejskiej (obrady odbyły się 28 grudnia). - Już mamy sygnały, że dochodzi do wypadków. Trzeba o nasze chodniki zadbać.

Radna Klimczuk cytowała wpis, który kilka dni temu znalazła na jednym z portali internetowych. Jedna z mieszkanek Zamościa narzekała w nim na chodnik przy ul. Okopowej w Zamościu, który zamienił się w lodowisko. Można tam było podobno jeździć wówczas na łyżwach, bo zdaniem internautki, nie był on posypany „ani solą, ani piachem”. I doszło do wypadku. Jedna z kobiet poślizgnęła się tam, upadła i złamała rękę. Okazuje się, że takich upadków było więcej. Dwa dni przed sesją RM, na chodnik upadł także Marek Walewander, zamojski radny miejski.

- Chodnik przy ul. Zamoyskiego nie był posypany na odcinku od kościoła do krzyżówki. Po żadnej ze stron ulicy – opowiadał na sesji radny Walewander. - Na tym chodniku poślizgnąłem się. Myślałem, że pękła mi kość w ręku. Byłem nawet na izbie przyjęć, a potem wykonałem prześwietlenie... Zatem wydarzenie zostało uwiecznione. Trzeba zwrócić uwagę, żeby służby zadbały odpowiednio o zimowe utrzymanie chodników.

Andrzej Wnuk, prezydent Zamościa jeszcze podczas obrad RM napisał do Marcina Nowaka, dyrektora Zarządu Dróg Grodzkich w Zamościu w sprawie chodnika przy ul. Okopowej.

- Otrzymałem odpowiedź, którą zacytuję pani radnej (Agnieszce Klimczuk), bo uważam, że powinniśmy wszyscy wiedzieć takie rzeczy – mówił podczas obrad prezydent Wnuk. - Pan dyrektor napisał: „Dzisiaj były od rana sypane piaskiem chodniki. Sprawdzę to”. Warto pamiętać, że w niektóre dni chodniki trzeba posypywać nawet trzy czy cztery razy, bo takie są warunki pogodowe. Będziemy zmuszać wykonawcę, który wygrał przetarg na to zadanie, aby to robił. Jednak apeluję także do właścicieli posesji, do których chodniki przylegają, żeby je odśnieżali i sypali piach.

To jest ich obowiązek. Prezydent Wnuk zapewniał jednak, że z tym jest w Zamościu kłopot.

- Właściciele posesji i zarządcy nieruchomości są przeświadczeni o tym, że miasto powinno w tym temacie zrobić wszystko. To nie jest prawda – przypominał. - Dlatego proszę i apeluję do takich osób, aby wykonywali swoje obowiązki solidnie. To nie jest tak, że ktoś ma złą wolę w tej sprawie. Jednak miasto ma ograniczone możliwości.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska elektromobilność w liczbach

Wideo

Materiał oryginalny: Zamość. Ślizgawka zamiast chodników. Niektóre trzeba posypywać kilka razy dziennie - Zamość Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie