Jak w czasie „wzrastającej w siłę” Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej świętowano 1 maja

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Lata 60. ub wieku. Uroczystości 1-majowe w Zamościu. Fotografię wykonał Tadeusz Pogódź, a przekazał do APZ Janusz Pogódź
Lata 60. ub wieku. Uroczystości 1-majowe w Zamościu. Fotografię wykonał Tadeusz Pogódź, a przekazał do APZ Janusz Pogódź Archiwum Państwowe w Zamościu
Udostępnij:
W zbiorach Archiwum Państwowego w Zamościu znajduje się kilkadziesiąt zdjęć wykonanych głównie w latach 50. i 60. ub. wieku, podczas zamojskich świąt 1-majowych. Dzięki nim można wczuć się w atmosferę tych dawnych, ogromnych masówek. Na kilku fotografiach widzimy np. tłum Zamościan gorączkowo oczekujących na pochód. Niektórzy, aby lepiej zobaczyć nadciągające widowisko wdrapali się na zabytkowe budynki, płoty, drzewa. Na co czekają? Na innych zdjęciach możemy zauważyć długi pochód.

Składał się m.in. ze smukłych wysportowanych zawodniczek i zawodników (w krótkich szortach) z zamojskich klubów sportowych, uczniowie miejscowych szkół (niektórzy byli ubrani w stroje stylizowane na ludowe) oraz przedstawiciele miejscowych zakładów i instytucji. Szli tłumnie, w sposób zorganizowany. Niektórzy nieśli flagi i transparenty.

Wrażenie do dzisiaj robią kukły propagandowe przygotowane przez pracowników i uczniów Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Zamościu. Byli to ludzie przebrani w pomarszczone, niekształtne maski oraz karykaturalne stroje. Wieziono ich przez miasto w klatkach z napisem „ZOO”.

Podobne manifestacje odbywały się w innych miejscowościach regionu. Nie wszystkim się to podobało.

Nic wspólnego z prawdą

– Uczniów naszej szkoły wożono na 1-majowe manifestacje do Zamościa – wspomina 82-letnia pani Alina (w latach 50. mieszkała w Sitnie Kolonii, gm. Sitno) – To była wyprawa furmankami, na cały dzień. Pamiętam, że podczas jednej z 1-majowych manifestacji wręczono nam same czerwone, papierowe chorągiewki. Biało-czerwonych nie dostaliśmy wcale, ani jednej...

Kobieta zapamiętała to jako przykrość, nietakt. – Władza propagowała jedno, a robiła drugie. Przecież na zamojskiej wsi w latach 50. ub. wieku żyło się bardzo biednie, ludzie nie mieli czego fetować – opowiada pani Alina. – Te komunistyczne manifestacje były może dla wielu osób jakąś rozrywką, ale nie miały nic wspólnego z prawdą

Podobnie zapamiętali to inni uczestnicy PRL-owskiego święta. „Nie znosiłam tych pochodów i parad, ale obecność była obowiązkowa, a za uporczywe uchylanie się od obchodów socjalistycznych świąt groziło relegowanie ze szkoły” – wspominał komunistyczne masówki z lat 50. ub. wieku pani Bożena z Lublina. „Chciałam zdać maturę, więc paradowałam w tych króciutkich szortach z piłką w rękach i przyklejonym, sztucznym uśmiechem. Miałam piłkę, to przynajmniej nie musiałam nieść szturmówki (chodzi o niewielką chorągiew noszoną w pochodach i manifestacjach) czy portretów Lenina i Bieruta”.

Anonimowa relacja pani Bożeny z Lublina znalazły się w Ilustrowanej Encyklopedii PRL (w tomie „Życie PRL. Praca. Rozrywka. Ludzie”). Kobieta wspominała, że przed komunistycznymi masówkami zawsze w jej klasie odbywały się kłótnie. Bo nikt z uczniów nie chciał jakoś nieść w pochodzie portretów Lenina, Bieruta, różnych ideologów czy wąsatych dygnitarzy. Wychowawca w końcu musiał wyznaczać „chętnych”.

„Najgorzej wspominam obchody śmierci Stalina (zmarł 5 marca 1953)” – czytamy we wspomnieniach pani Bożeny. „Od rana był apel i kilkogodzinna masówka przed szkołą. Był marzec, a my marzliśmy w mundurkach i tenisówkach”.

Śmierć Stalina zapamiętała nie tylko pani Bożena.

Dobra praca – najwyższym kryterium wartości

– W 1953 r. miałam piętnaście lat. Uczyłam się w sześcioklasowej Szkole Podstawowej w Janówce (gm. Sitno). Pewnego dnia przyszła do klasy nauczycielka i powiedziała, że umarł Stalin. Zarządziła minutę ciszy – wspomina pani Alina. – Jakoś nie wyczułam powagi tego wydarzenia i w pewnej chwili parsknęłam śmiechem. Nauczycielka wygoniła mnie za drzwi klasy. Musiałam tam stać do końca lekcji. Do dzisiaj to pamiętam... Wszyscy musieli brać jednak udział w państwowych uroczystościach.

Takie masówki organizowano także m.in. z okazji obchodów rocznicy wybuchu Rewolucji Październikowej, Dnia Zwycięstwa czy Święta 22 lipca. Najważniejszą „fetą” było chyba Święto Pracy, obchodzone 1 maja. Scenariusz tych wydarzeń był co roku podobny. Na specjalnej trybunie zasiadało kierownictwo partii, różni notable oraz honorowi goście. Przed tymi wybrańcami narodu (a raczej partii) defilował tłum z portretami Lenina, pierwszych sekretarzy KC PZPR, czy wybranych przywódców.

Niesiono też czerwone i biało-czerwone szturmówki i transparenty. Można było na nich przeczytać propagandowe i wychowawcze napisy w rodzaju.: „Niech żyje PZPR!”, „Młodzież zawsze z partią!” czy „Dobra praca – najwyższym kryterium wartości członka PZPR”. Transparentami z podobnymi sloganami były także obwieszone okoliczne domy, latarnie, płoty itd. W pochodzie nigdy nie brakowało kwiatów, kolorowych szarf i przeróżnych rekwizytów. Rybacy nieśli np. sieci, robotnicy – łopaty, murarze – kielnie, a rolnicy – wycięte z kartonu snopy zboża.

Kukły kułaków i imperialistów

W większych miastach uczestników pochodów dzielono na kolumny i oddziały (łatwiej było wówczas kontrolować wielotysięczne tłumy). Zasada była prosta: wszyscy mieli gorąco demonstrować poparcie dla ludowej władzy. Dlatego na komendę (z megafonów) machano flagami lub skandowano wybrane, aktualizowane co roku hasła. Stałym punktem pochodów było „spontaniczne” wręczanie kwiatów przez dzieci. Dostawali je partyjni dygnitarze (świetnie wyglądało to potem na zdjęciach). Niektórzy podchodzili do tego pragmatycznie.

Po co jednak to wszystko? Świętowanie 1 maja miało dla komunistycznych władz ogromne znaczenie propagandowe. Było także ważnym elementem całej polityki w PRL-u (opartej na „braterskim” sojuszu z ZSRR i innymi państwami Układu Warszawskiego). Także z tego powodu w latach 50. na pochodach 1-majowych pojawiały się owe wielkie kukły. W sposób karykaturalny wyobrażały one wrogów ludu, kułaków, imperialistów czy m.in. zachodnich polityków: Trumana, Roosevelta czy Churchilla (według komunistycznych ideologów byli to ludzie, którymi należało pogardzać).

Jednocześnie prezentowano widzom m.in. wielkie makiety, najważniejszych, socjalistycznych budowli (np. warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki). Można było również zobaczyć zdobycze socjalistycznej myśli technicznej: nowe samochody, ciągniki, maszyny rolnicze oraz modele radiostacji czy trakcji wysokiego napięcia.

Do niektórych aut i makiet przypinano kolorowe wstążki, które trafiały do rąk idących obok chłopców i dziewcząt (w kościelnych procesjach w podobny sposób nosi się np. obrazy świętych). Miało to wszystko obrazować potęgę socjalistycznej gospodarki oraz być powodem do ogólnonarodowej dumy.

Wata cukrowa i potańcówki

Jeszcze latach 50. ub. wieku uczestnictwo w 1-majowym, „masowym poparciu” było obowiązkowe. Nie wszystkich do tego zmuszano np. poprzez podpisywanie odpowiednich list w zakładach pracy (potem sprawdzano czy dany obywatel rzeczywiście pochodu nie opuścił). Dla znacznej części społeczeństwa manifestacje były jednak rozrywką. Kończyły się festynami czy potańcówkami. Tańczono na nich walczyli, a potem zajadano się pieczoną kiełbasą i pito wódkę. Dzieci dostawały natomiast watę cukrową i oranżadę.

– Uczestniczyłem w wiecach i pochodach, bo takie były wtedy czasy. Partia wszędzie miała swoje oczy i uszy. Byłem młody i chciałem zobaczyć świat, a wtedy z huty mieliśmy służbowe wyjazdy, wycieczki, nie tylko do demoludów, ale i Europy Zachodniej (...) – wspominał pewien emerytowany inżynier z czasów PRL. – Co tam, człowiek przemaszerował, pomachał i spokój... A potem bywały zabawy na świeżym powietrzu. Ludzie tańczyli na ulicach do wieczora. Wesoło było.

O właściwą, 1-majową atmosferę dbała także prasa. Często w świątecznych wydaniach pisano np. o stale poprawiającym się bycie obywateli PRL-u.

(Prezentowane obok fotografie pochodzą ze zbiorów Archiwum Państwowego w Zamościu).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Kobiety w biznesie. Czy trudno im robić karierę?

Materiał oryginalny: Jak w czasie „wzrastającej w siłę” Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej świętowano 1 maja - Zamość Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie