„Daliśmy ognia ze wszystkich rdzewiaków”. 80 rocznica partyzanckiej bitwy pod Zaborecznem

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Kościół w Krynicach. Tam zaplanowano część obchodów związanych z rocznicą bitwy pod Zaborecznem
Kościół w Krynicach. Tam zaplanowano część obchodów związanych z rocznicą bitwy pod Zaborecznem Bogdan Nowak
To nie był jedynie akt rozpaczy. Partyzanci z Batalionów Chłopskich starli się na Zamojszczyźnie ze znacznie silniejszymi, niemieckim jednostkami: najpierw pod Wojdą, a 1 lutego 1943 r. pod Zaborecznem. Na jakiś czas powstrzymało to niemieckie wysiedlenia i pacyfikacje w powiecie zamojskim. Bitwy uznawane są za początek Powstania Zamojskiego. Nigdy o nich nie zapomniano. 1, 2 i 3 lutego zaplanowano w Krynicach obchody 80 rocznicy tamtych wydarzeń.

„W dniu 31 stycznia roku 1943 zaroiło się od partyzantów w Kolonii Zaboreczno, zwanej również Rowiskami (...)” – czytamy we wspomnieniach Konstantego Korzeniowskiego ps. „Wiśnia”, żołnierza Batalionów Chłopskich. „Szczególnie pełno było u mnie, u Władysława Wazoły, Leona i Jana Gontarzów i innych. Dowództwo zarządziło ostre pogotowie, toteż i u nas rozstawiono wzmocnione warty na wszystkich drogach i ścieżkach”.

Pod Wojdą

Skąd taka mobilizacja? Na początku grudnia 1942 r. odbyło się w Zamościu ważne spotkanie. Była to odprawa szefów obwodów Batalionów Chłopskich. Uczestniczył w niej komendant główny BCh Franciszek Kamiński ps. „Zenon Trawiński”. Odczytywano meldunki z całego regionu. Układały się one w ponurą całość. Niemcy rozpoczęli właśnie na Zamojszczyźnie wielką akcję pacyfikacyjno-wysiedleńczą (w nocy z 27 na 28 listopada 1942 r. wysiedlili Skierbieszów). Uznano, iż nie należy się temu biernie przyglądać. Franciszek Bartłomowicz ps. „Grzmot”, komendant tomaszowskiego obwodu BCh, ogłosił stan wojenny w gminach: Tarnawatka, Komarów, Krynice, Rachanie i Kotlice.

Zmobilizowano siły zdolne do obrony. Szacuje się, że w obwodzie tomaszowskim przebywało wówczas ok. dwa tysiące chłopskich partyzantów (w 13 kompaniach). „Grzmot” zorganizował też m.in. I Kompanię Kadrową BCh i przekazał ją pod dowództwo porucznika Jerzego Mara-Meyera ps. „Vis”. Był to doświadczony oficer AK. W jego kompanii znalazło się ponad 100 wybranych żołnierzy BCh. 28 grudnia 1942 r. niedaleko Bliżowa spotkali się oni z 37-osobowym sowieckim oddziałem partyzanckim, dowodzonym przez kapitana Wasyla Wołodina.

Dwa dni później owe połączone siły stoczyły pod Wojdą (gm. Adamów) pierwszą bitwę partyzancką z Niemcami w okupowanej Polsce. Bój trwał sześć godzin. W końcu „Vis” zarządził odwrót do lasu Grabina (partyzantom zabrakło amunicji). W odwecie Niemcy spalili Wojdę. Częściowo spłonęła też pobliska Szewnia Dolna. Także oddziały Armii Krajowej rozpoczęły liczne akcje dywersyjne i sabotażowe.

Atakowano posterunki policji i żandarmerii, zniszczono wieże ciśnień na stacjach kolejowych w Krasnobrodzie, Szczebrzeszynie i Ruskich Piaskach, mosty kolejowe w Suścu i Werbkowicach. Uszkodzono torowiska i linie telefoniczne w okolicach Miączyna. Atakowano także zasiedlone przez niemieckich kolonistów miejscowości.

W odwecie na początku stycznia 1943 r. Niemcy zastrzelili w Wierzbie 40 osób, w Krasnem - 25, w Ujazdowie - 14, a w Nieliszu – 22. Nie zrezygnowali także z planów wysiedleń kolejnych wsi. Natrafili jednak na zdecydowany opór. Gdy 1 lutego do miejscowości Antoniówka (gmina Krynice) przyjechały niemieckie samochody, zostały ostrzelane przez grupę „leśnych” z miejscowej placówki BCh.

Wściekła kanonada

Z Władysławem Pióro, jednym z miejscowych bechowców rozmawiałem blisko 20 lat temu (niestety ten zasłużony kombatant już nie żyje). Opowiadał, iż mieszkańcy Antoniówki zaczęli wówczas w panice uciekać pola, w kierunku wsi Zaboreczno. Niemcy ruszyli za nimi. Jednak na skraju młodnika (młodego lasu) czaili się chłopscy partyzanci. Skąd się tam wzięli? Jak tłumaczył pan Władysław kompanie BCh pełniły w tym czasie stałe warty.

- Podpuściliśmy szkopów na jakieś sto metrów i daliśmy ognia ze wszystkich rdzewiaków (oddział wyposażony był w broń, którą przechowywano po walkach we wrześniu 1939 r. - dop. autor)” - wspominał Władysław Pióro.

Tak początek walki wspominał natomiast Konstanty Korzeniowski. „Odpowiadaliśmy skąpo na długie serie przeciwnika, atakujących staraliśmy się przypuścić do siebie nawet na kilkanaście kroków, byleby darmo nie tracić tych kilkunastu sztuk, które każdy otrzymał”.

Niemcy byli zaskoczeni. Musieli się cofnąć. Około godziny 11. zastosowali na swoich pozycjach zasłonę dymną. Wtedy bechowcy ruszyli do ataku. „Obok mnie biegli Adolf Korzeniowski, Grzegorz Kupicz i Stanisław Schab. Na prawo dostrzegłem Michała i Stanisława Sachajków” – notował „Wiśnia”. „Niemcy poddali tył. Uciekli w stronę Suminka przez pola, nie tą samą drogą, którą przyszli”.

Do szturmu ruszyły też inne bechowskie oddziały. - Zaczęliśmy za Niemcami gonić. Oni jednak dopadli do wsi i zajęli stanowiska. Jednak ich obrona szybko się załamała. Znowu zaczęli uciekać, tym razem w stronę Tarnawatki. Chłopcy znów krzyczą: Gonim ich!” - wspominał jakiś czas temu w rozmowie z nami, także już niestety nieżyjący, Franciszek Gromek, jeden z żołnierzy BCh. - Jednak mjr Bartłomowicz wiedząc, że w okolicy są inne niemieckie jednostki, kazał cofnąć się nam w okoliczne lasy.

Po południu Niemcy znowu pojawili się w tej okolicy. Było ich tym razem znacznie więcej. „Wróg rozpoczął atak w kierunku Zaborecznego. Nasze oddziały zajęły stanowiska na skraju lasu Zadnowskiego, Buczyny i Sadzonek” – pisał „Wiśnia”. „Jak na nasze siły linia wynosząca trzy kilometry była bardzo długa. Tym razem Niemcy wprowadzili nie tylko większą ilość wojska, lecz i broni maszynowej, w końcu granatniki (…). Bitwę rozpoczęli wściekłą kanonadą. Po przygrywce poszli do ataku”.

Bechowcy jednak uderzenie wytrzymali. A potem odpierali atak za atakiem. Nie tyko.

Niemcy postanowili się wycofać

„W oczach mi stoi jakiś gruby, niemiecki, zdaje się - major, który, gdy zelżał ogień z naszej strony z powodu topniejącej coraz bardziej amunicji, tak bagatelizował naszą linię, że z założonymi w tył rękoma przechadzał się przed frontem swej tyralierki (...)” - wspominał Konstanty Korzeniowski. „Próbowali go różni chłopcy dosięgnąć, lecz jakoś kule nie chciały się imać szwaba. Wreszcie wziął się za niego któryś, mający opinię dobrego strzelca. Przysiadał, opierał lufę, celował (…), major dalej chodził przed frontem jakby na manewrach. Mierzący doń aż zgrzytał w podziwie: „Co za skur...syn”. W końcu majora postrzelił, zdaje mi się, Antoniewicz z Polan (chodzi prawdopodobnie o Czesława Antoniewicza)”.

W bitwie odbyło się kilka niemieckich natarć i przeciwnatarć. W sumie w zmaganiach wzięły udział cztery kompanie piechoty BCh z powiatu tomaszowskiego (ponad 250 partyzantów). Były one dowodzone przez majora Franciszka Bartłomowicza. Słabo uzbrojeni partyzanci musieli walczyć ze zmotoryzowanym batalionem żandarmerii (dowodził nim Ernst Schweiger), dwiema kompaniami Wehrmachtu oraz kilkuset kolonistami. W sumie było to ponad 2 tys. ludzi. Batalia skończyła się dopiero, gdy zrobiło się ciemno.

Niemcy postanowili się wycofać. Mieli podobno 103 zabitych i kilkudziesięciu rannych. Partyzanci naliczyli natomiast w swoich szeregach zaledwie sześciu zabitych i trzech rannych. Bechowcy odnieśli sukces, o którym mówiła cała okupowana Polska.

Upojenie zwycięstwem nie trwało długo. 2 lutego 1943 r. stacjonującą w miejscowości Róża (gm. Susiec) V kompanię BCh oraz znajdujący się tam punkt opatrunkowy napadł niespodziewanie niemiecki oddział. Wielu bechowców zginęło. Polegli m.in. por. Włodzimierz Biront, Czesław Biront, Jan Kostrubiec i Genowefa Kołodziej. 4 lutego 1943 r. rozegrała się natomiast bitwa pod Lasowcami. Stacjonujący tam oddział AK por. Piotra Złomańca ps. „Podlaski” został zaskoczony przez zmotoryzowaną kompanię Niemców. Poległo kilkudziesięciu żołnierzy AK oraz kilkunastu Niemców.

Rozwścieczeni okupanci rozstrzelali dziewięciu mieszkańców tej miejscowości. Niemcy rozpoczęli pościg za oddziałami partyzanckimi. Zwozili też silne oddziały w lasy krasnobrodzkie i józefowskie. W tej sytuacji partyzanci podjęli 12 lutego decyzję o przerwaniu walk. Rozproszyli się. Część z nich wróciła do domów. Jednak ich opór przyniósł rezultaty. Niemcy przerwali na jakiś czas akcję wysiedleńczo-pacyfikacyjną w powiecie zamojskim.

Nie zapomnieli o partyzantach

Obchody rocznicy bitwy pod Zaborecznem zostaną zainaugurowane w Krynicach w środę (1 lutego). Wówczas złożone zostaną przed miejscowym pomnikiem BCh wiązanki kwiatów. Następnego dnia o godz. 10 rozpocznie się msza w intencji poległych żołnierzy BCh i AK. Uczestnicy zbiorą się kościele parafialnym w Krynicach. Następnie zaplanowano przemarsz przed pomnik BCh. Tam zaplanowano m.in. ceremoniał wojskowy. O godz. 11.45 uczestnicy zbiorą się w miejscowym Zespole Szkolno-Przedszkolnym. Tam zaplanowano część artystyczną w wykonaniu uczniów SP im. Batalionów Chłopskich w Krynicach. Będzie można wysłuchać także m.in. okolicznościowych wystąpień.

W piątek (3 lutego) w Krynicach odbędzie się sesja popularno – naukowa pod hasłem „Wierni tradycji Żywią i Bronią. Bataliony Chłopskie w bitwie pod Zaborecznem w 80 rocznicę wydarzeń”. Rozpocznie się ona o godz. 11. w sali multimedialnej Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Krynicach. Będzie tam można także oglądać wystawę malarstwa pt. "Powstanie Zamojskie w obrazach", która zostanie udostępniona przez Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie. To nie wszystko. Dostępna będzie też ekspozycja przygotowana przez Zamojską Grupę Fotograficzną pt. „Zaboreczno 1943/ Rekonstrukcje bitwy 2018-2022”.

Organizatorami obchodów są: Gminny Ośrodek Kultury w Krynicach, Muzeum Regionalne w Tomaszowie Lub. oraz Zespół Szkolno-Przedszkolny w Krynicach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Jak dogadać się z dorastającym nastolatkiem?

Materiał oryginalny: „Daliśmy ognia ze wszystkich rdzewiaków”. 80 rocznica partyzanckiej bitwy pod Zaborecznem - Zamość Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na bilgoraj.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie